Dziennik pokładowy [1]
R o z p ł a k a ł a m s i ę. Tak napisałam w smsie do bliskiej osoby, jako wytłumaczenie przerwania rozmowy telefonicznej. Nie mogłam dalej rozmawiać, bo się r o z p ł a k a ł a m. Taki powód, bez wchodzenia w szczegóły. Przyjrzałam się temu słowu i wyczułam, że coś jest z nim nie tak. Czasem tak jest, to zjawisko ma swoją nazwę , że wpatrujesz się w słowo, rozkładasz na czynniki pierwsze, składasz, ale wtedy tobie przestaje się wszystko składać. Czytasz i nie rozumiesz. Słowo nie klei się z definicją. Logika poszła w las. Satiacja semantyczna - gdy zbyt długo mielisz słowo, na moment zatracasz jego znaczenie. Ja swoje zmieliłam z łzami i powstała niezła breja. "Rozpłakałam" zaczęło funkcjonować jako "rozpłatałam" lub "rozpakowałam". Jeśli wziąć pod uwagę emocje, pasują jak ulał. Pozostanę przy rozpłataniu, bo brzmi ekstremalnie i tego mi brakuje. Ekstremalnego odcięcia się, wywalenia korków, awarii elektrowni, przepalenia styków, blackout . ...