Dziennik pokładowy [0]
Trudno jest zacząć bloga, gdy od bloga się zaczynało. Nie będę przepraszać, że piszę - pomyślałam niedawno w przypływie, jak zwykle, wieczornej odwagi. A czy będę zmuszona przeprosić, że czytacie?
Nigdy nie poświęcałam wielkiej uwagi istocie pisania. Gdybanie to nie moja broszka. Dziś jednak zadam sobie pytanie: dlaczego i dla kogo piszę? To, co daje mi pisanie, to sprawa intymna. Pisanie nie jest terapeutyczne, przynajmniej dla mnie. Nie przegania lęków, nie leczy traum, nie pomaga, a w z m a g a objawy. Im więcej (i częściej) piszę, tym więcej strachów się do mnie przyplątuje. A każdy strach ma przypisaną radość, bo podobno nieszczęścia chodzą parami. Czemu nie mieszać par?
Piszę z konieczności. Moja jest związana z szacunkiem do postaci, które latami we mnie dojrzewają i opowieścią, którą w sobie noszą. To one tworzą historię, ja tylko spisuję. Nadaję formę.
Piszę dla tych, którzy czują konieczność: czytania, wyobrażania, kreowania, przeżywania, doświadczania, zmyślania, zanurzania, uciekania, spotkania, dopisz swoje. I dla tych, którzy konieczności nie czują. Nie wykluczam.
Dziś przyjechałam na prowincję, Polska B pełną gębą. Typowa mieścina wpisana w treść utworu "Średnie miasta" Przybory i Wasowskiego. Przejechałam przez bramę, zwykle lekko uchyloną, dziś otwartą na oścież. Przez miasto przepłynęła fala świeżości, aż cud, że kopalnia nadal stoi. Wsiadam do autobusu, kupuję bilet u kierowcy i nagle, jakbym przeniosła się w przyszłość. Klimatyzacja, czysto, kasownik nie plami tuszem, biletomat (!), autobus zapowiada niegdyś bezimienne przystanki, a każdej zapowiedzi towarzyszy dźwięk dzwonka do drzwi. Na usta ciśnie mi się: Kto tam?, ale mówienie do siebie na głos w miejscu publicznym wciąż jest niemile widziane. Myślę: Witamy w XXI wieku, za opóźnienie przepraszamy. I już wiem. Z czasoprzestrzenią jest wszystko w porządku, tylko trochę zaspała. Wszystko wróciło na właściwe tory. Jedziemy równolegle. Side story.
Do rzeczy. Postanowiłam - z opóźnieniem - publikować krótkie (lub nie) opowiadania, które odpadły w procesie selekcji. Kto bierze udział w konkursie, musi się liczyć z przegraną. (Chciałabym się kiedyś policzyć z wygraną - z uwzględnieniem liczby zer na koncie). Taki czyściec dla tekstów niechcianych. Kącik przegrywów.
***

Komentarze
Prześlij komentarz